Co jak co, ale muzyka z komputera czy z wieży to nie to samo co bycie na koncercie i słuchanie muzyki na żywo. Ostatnimi czasy bardzo popularne stały się otwarte koncerty, które przyciągają masę widzów. Czy więc termin live music stał się nowym rodzajem i wyznacznikiem jakości w muzyce? Zespoły, które grają muzykę na żywo stawiają na jakość koncertów. Ludzie nie chcą już słuchać na koncertach muzyki granej z playbacku. Udawanie na scenie już nie przechodzi. Nie po to kupujemy koncerty, by słuchać tego samego rodzaju muzyki, którą byśmy mogli słuchać w domu. Chcemy więc by artysta śpiewał na żywo, mówi się, że gdy artysta śpiewa z playbacku to nie liczy się z widzami, którzy przyszli, by go posłuchać a nie muzyki puszczanej z radia. Z playbacku „śpiewają” tylko pseudoartyści, którzy swoim prawdziwym głosem nie mogą się pochwalić, gdyż to co słyszymy na ich płycie jest tylko wytworem komputerowym, a nie prawdziwym głosem.